antykoncepcja - Co zrobić z alkoholizmem w domu?

1. Zadaj pytanie
2. Odpowiedz
3. Dowiedz sie więcej

Polecane pytania


Zadaj własne pytanie

Co zrobić z alkoholizmem w domu...
Napisano 07-09-2011 15:01
, przez ysztty
Mój problem polega na tym, że występuję alkoholizm w mojej rodzinie. Nie miałam ogólnie nigdy dzieciństwa, było zniszczone i w sumie jest nadal. Zaczynając od początku, mieszkam z mamą, przyrodnim bratem [mama z moim ojcem w ogóle nie była, a była mężatką i się rozwiodła stąd mam brata] oraz z babka (babcią jej nazwać nie można). Miałam dziadka, który z nami mieszkał.. Zmarł w skutek poważnej choroby, ale też przez tą chorą psychicznie kobiete. Babka pije od kilkunastu lat, to coraz bardziej się nasila. Nieżyjący mój dziadek przez nią też sięgał po alkohol. Chodzi o to, że ona pije sama. Potrafi naprawde dziennie dużo pieniędzy wydać na wódkę. Nie przelewa się u nas z kasą, mieszkamy w ruderze, która się sypie. Potrzebny remont, a jak każdy wie remont czyli duże koszty. Ja oraz brat nie mamy nawet własnego pokoju, ja w wakacje i jak nie ma zimna na dworze śpie na strychu ktory sama sobie ogarnęłam, żeby mieć spokój od tych awantur. Mamy straszne problemy, mam kłopoty z nauką - niestety na brak warunków nie mam jak się uczyć tak samo mój brat, a brat cierpi bo ma już 12 lat... A był świadkiem zbyt wielu wydarzeń, awantur, bójek jakie ta kobieta robiła. Potrafi nawet rzucać nożami. Ja sama nie umiem tego ogarnąć bo nie wiem co mam zrobić by to się zmieniło lub żeby ta kobieta zniknęła z naczego życia. Miałam i w sumie mój brat ma ciężkie dzieciństwo. Nigdy nikogo nie mogłam przyprowadzić do domu, wstydziłam się i wstydze... Tak samo mój brat. Jesteśmy takimi odludkami mimo, że jesteśmy bardzo lubianymi osobami w otoczeniu, szkole, w miescie i w ogole. Moja mama jest słaba psychicznie, a jej pomoc dla nas trwa zawsze chwilowo, zawsze obiecuje nam zmiane ze sie stad wyniesiemy i sie wszystko zmieni. Ale ona na drugi dzień zmienia zdanie, bo babka jej tzw. liże tyłek. I potem znowu jest to samo, to dzieje się w kółko. A te awantury mnie bolą. Bo nie potrafię sobie rady z tym dać. Babka potrafi sprowadzać do domu mężczyzn - pijaków. Wódka leje się litrami... W domu potem zawsze śmierdzi wódką. Kiedy byłam w gimnazjum wszyscy się dowiedzieli o tym jaka jest sytuacja, stracilam znajomych, o maly wlos a zawalilabym szkole i dostalabym kuratora. A tego nie chcialam. Próbowalam takze odebrac sobie życie, ale na szczescie żyję. Najgorsze jest to, że wizyty u psychologa pomagaly mi kiedy tam chodzilam, a o 1,5 roku tam nie bylam. A psycholog tylko mnie potrzymywala na duchu. Radzila mi jak gadac z mamą, ale mama w ogóle mnie nie słucha... Bo się boi wynieść z tego mieszkania, bo boi się ze nie wyrobi sie z czynszem i z rachunkami. Bo tak naprawde nie mamy gdzie pojść. Naprawde tu są złe warunki... Mamy 2 pokoje ktore nawet drzwi nie maja. Takie przejsciowe. W jednym ONA jest a my we 3 w drugim. Czasami bylo tak, że mój brat musiał spać z pijaną babka... Nie ma warunkow zeby bylo inaczej. Gardziła nim już od małego, a on teraz nie potrafi postawić na swoim i czesto dochodzi do placze kiedy ona cos do niego powie lub sie nad nim zneca... Często w stosunku do nas dochodzi do rękoczynów oraz do obelg, najgorszych obelg. Ta kobieta kiedy jest trzeźwa jest spokojna, ale nadal widać po jej zachowaniu że jest chora, że ma coś z głową. Wymysla takie rzeczy, że masakra. A po alkoholu zdarza się, że są awantury ktore slychac na calą ulice - sąsiedzi nie reagują. Potrafi przesiedzieć całą noc sama lub z tymi pijakami. Dla niej liczy się tylko to, żeby wódka się litrami lała. Jest pazerna na wszystko, najbardziej na pieniądze. Ale na wódke jej nie szkoda. Nie wiem co mam robić. Nie radzę sobie z tym, a wiem że mama i brat także. Nie wiem gdzie się zgłosić. Bo u nas w mieście nie ma chyba żadnych ośrodków które by pomogly czy cos. Nie chcę iść do Ośrodka Pomocy Społecznej, bo szczerze mówiąc kobiety które są w naszym mieście - są strasznie niemiłe. Wywyższają się, poniżają innych. A kiedy wpłynął list ze skargą na nią, to kobiety z tego ośrodka przyszły, babka się wyparła i koniec pomocy. Nie wiem gdzie się udać po pomoc. I nie wiem co zrobić. Mam słabą psychike, a jak sie denerwuje to boli mnie brzuch, kuje w klatce piersiowej czesto placze. Nawet kiedy rozlosci mnie blacha rzecz.. To wszystko przez te lata ktore tu mieszkam... mimo, mojego wieku czuje sie jak by to trwalo wiecznosc. jak jakiś zły sen, a ja bym chciala na wlasnie żądanie sie z niego wybudzić i juz nigdy nie zasnąć... Nie chę by moi bliscy cierpieli, nie mamy gdzie pójść i nie mamy kogo prosić o pomoc. Mój chłopak radzi mi, żebym pogadała z mamą i wniosła sprawę do sądu, odczekała troche, żeby mieć coś na nią i kiedy robi awantury dzwonić na policje. Potem sprawa o przymusowe leczenie w odwyku. Chciałabym, żeby długo tam posiedziała. żebyśmy z mamą mogly to wszystko ogarnac. Tylko slyszalam to tez, że osoba ktora sie tam wysyla moze wrocic jeszcze szybciej niz ta sprawe sie zalatwialo. Pomocy! ;
pytanie:
odpowiedź:


load_avg: 0.28